„Skandynawskie sprzątanie przed śmiercią” uratowało mój korytarz

4

Odkładanie na później to zły nawyk.

Wyjaśnijmy to od razu.

Mam tendencję do pozwalania na gromadzenie się bałaganu, głównie dlatego, że sama ilość rzeczy paraliżuje wolę. Naturalnie unikam problemu, co tylko pogłębia chaos. To błędne koło. Dlatego ciągle poszukuję nowych systemów. Jakakolwiek metoda, która mogłaby przerwać ten błędny łańcuch.

Niedawno natknąłem się na koncepcję szwedzkiego sprzątania śmierci.

Brzmi ponuro. Być może nawet przerażające? Ale koncepcja ta pochodzi z książki „Delikatna sztuka szwedzkiego sprzątania po śmierci” autorstwa Margarety Magnusson. Pomysł jest prosty: uporządkuj swoje życie, aby Twoi bliscy nie musieli po Twojej śmierci sortować śmieci nagromadzonych przez dziesięciolecia. Jest to tradycja kulturowa w Szwecji. Nic chorobliwego, po prostu praktyczne.

Byłem sceptyczny co do tego.

Nie jestem na łożu śmierci. Przede mną jeszcze wiele lat. Postanowiłam jednak skonsultować się ze specjalistką Christiną Morton de Auguste, aby dowiedzieć się, czy to podejście sprawdza się w przypadku żyjącej osoby.

„Wierzę, że skandynawskie sprzątanie pomaga docenić rzeczy i zapobiec chaosowi” – ​​mówi de Auguste.

Chciała dobrze. Dokładny cytat brzmiał lepiej niż ten błędnie napisany szkic: „Pomaga oceniać i sortować, zapobiegając nadmiernemu gromadzeniu się”. OK, trochę to upiększyłem, żeby uzyskać dramatyczny efekt, ale chodzi o to, że ta metoda zapobiega bałaganowi. Więc podjąłem decyzję. Moim celem była błotnia.

Bałagan

Technicznie rzecz biorąc, nie była to strefa katastrofy.

Ale to było coś.

Składane torby na zakupy leżały wszędzie niczym konfetti. Górna część organizera na płaszcze służyła jako parking dla przypadkowych przedmiotów, na które nie było miejsca. To było irytujące. Za każdym razem, gdy tam wchodziłem, czułem ciężar tej zdezorganizowanej energii.

Jak to się stało

Wyniosłem wszystko na zewnątrz.

To był pierwszy krok.

Potem nadeszła najtrudniejsza część. Zadałem sobie proste pytanie: gdybym już tu nie był, czy komukolwiek innemu byłoby to potrzebne? Czy będzie wartością dla innych, czy stanie się po prostu śmieciem?

Zgadnij co.

Zmiana myślenia zmieniła wszystko.

To zabrało emocje. Sentymentalność, która zwykle trzyma mnie w niewoli. Nie miałam poczucia winy, wyrzucając buty z dziurami. Odzież wierzchnia? Do śmietnika lub na cele charytatywne. Góry toreb z supermarketów? Bezlitośnie ograniczyłem ich liczbę. Zostawiłem cztery. Może pięć. Po co mi dwa tuziny płóciennych toreb?

Zrobiłem stos.

  • Śmieci : Zepsute rzeczy. Zużyte tkaniny.
  • Dobroczynność : Ładne buty zimowe. Lekko zużyte ubrania.
  • Zachowaj : Naprawdę przydatne rzeczy.

Ale na tym nie poprzestałem.

Sprawdziłem lokalizację przedmiotów. Czy nowe naczynie żaroodporne powinno stać na korytarzu, nawet w pudełku? Nie. Poszło do kuchni. Czy moją kolekcję butów zimowych należy przechowywać do grudnia w gigantycznym plastikowym pudełku na antresoli? Najprawdopodobniej tak.

„Samo skandynawskie sprzątanie nie zapewni porządku i porządku w Twoim domu…”, ostrzega de Auguste. „Musisz przejść cały proces selekcji”.

Ona ma rację. Możesz wśród rzeczy wyróżnić zwycięzców i przegranych, ale jeśli nie znajdziesz miejsca dla „zwycięzców”, nadal pozostaniesz w chaosie.

Spokój ducha

Korytarz wygląda teraz inaczej.

W szafie jest miejsce. Widzę nawet dolną półkę. Nastroje się uspokoiły.

Mamy dziecko i kupowanie nowych rzeczy jest nieuniknione. Świadomość, że jest dla nich miejsce, wydaje się małym zwycięstwem. W zasadzie spokój ducha.

Jest tylko haczyk.

Sprzątanie przed śmiercią polega na selekcji, a nie na organizacji. Ty decydujesz, co pozostanie. Ale nie Ty decydujesz jak trafi na półkę. Gdybym po prostu posortował rzeczy i zostawił je na podłodze, byłbym równie zdenerwowany. Sortowanie to magiczna część procesu, ale układanie rzeczy nadal jest Twoim zadaniem.

Dlaczego to działa?

Zmniejsza Twoje przywiązanie do rzeczy.

Wyobraź sobie swoje rzeczy bez Ciebie. Co jest warte zachodu? Odpowiedź rzadko brzmi „wszystko”.

Kiedy teraz wychodzę na korytarz, moje ramiona się rozluźniają. Czuję się mniej zestresowany. Nie wierzę w mistyczne znaczenie śmierci, ale wierzę w redukcję szumu informacyjnego. Mam zamiar wypróbować tę metodę z dokumentami finansowymi. Beze mnie nigdzie nie pójdą, prawda?

Szafa jest czysta. Na razie.

To oczywiste, że zaburzenie powróci. Zawsze wraca. Ale przynajmniej teraz mam filtr. Ścisły i użyteczny filtr.